– Jak się Pan czuje? Przy mojej szpitalnej pryczy stało kilka
osób w białych kitlach i przyglądało się badawczo.
- Gdzie jestem i co się stało?
- Jest Pan w szpitalu. Nie pamięta Pan co się wydarzyło?
Faktycznie nie bardzo pamiętałem co się wydarzyło przez
ostatnie dni, a może nawet tygodnie. W pamięci miałem tylko obrazy, które
wskakiwały jak flesze przed moimi oczami. Stara meblościanka w naszym
mieszkaniu, rozbebeszone łóżko, w którym spałem. Pamiętam, że co chwilę się przebudzałem,
brałem do ręki strzykawkę, nakładałem igłę, odłupywałem kolejną ampułkę i
robiłem sobie zastrzyk i dalej szedłem spać. Ja ostatnio ciągle spałem.
Poczucie winy było nieznośne, świat był nieznośny i ja też byłem nieznośny. Jedyne
co mogłem zrobić, to spać. Już kilka lat temu zacząłem podbierać mamie leki na
depresję bo powodowały senność. Sen przynosił ulgę. Rozwiązywał wszystkie
problemy – odchodziły, przestawały się liczyć. Najpierw były leki
przeciwdepresyjne, potem mocne uspokajacze, potem silne przeciwbólowe w
zastrzykach. Trzeba było brać ich coraz więcej by zasnąć. Cały czas byłem
przekonany, że mam nad wszystkim kontrolę. Żeby było śmieszniej wszystko w
absolutnie sterylnych warunkach. Nigdy żadnych narkotyków, ani szemranego
towarzystwa. Wszystko prosto z apteki na kombinowane recepty. Każdy zastrzyk
sterylną strzykawką i igłą. Nawet nie wiem kiedy straciłem nad sobą kontrolę.
Wygląda na to, że ostatnie kilka tygodni spędziłem w półśnie. W nim było
łatwiej podjąć ostateczną decyzję. Przepis na koktajl, który miał rozwiązać
wszystkie problemy rozchodząc się po moim organizmie wraz z falą krwi był
starannie przygotowany. Mieszanka wybuchowa, która nie mieściła się w jednej
strzykawce.
Następny flesz: jestem w łazience, a na pralce rozłożone są wszystkie
sprzęty i ampułki. Kolejny flesz – nie mogę się wkłuć. Cięcie. Kolejny: leżę w
slipkach w łóżku. Cięcie. Przy łóżku siedzi łysy facet – jest naprawdę fajny,
to mój lekarz rodzinny. Cięcie. Widzę jarzeniowe światła na suficie i gdzieś
jadę. Cięcie. Jakiś gość do mnie coś krzyczy:
- Czy jest pan zakażony wirusem HIV?
- Nie wiem, zróbcie test…
Lecę w przepaść, jest ciemno.
Cięcie.
* * *

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz